Pudełkowe sprawy

Z różnych plemion występujących w każdym biurze, jestem typowym reprezentantem pudełkowców. Każdego dnia wieczorem przygotowuje sobie pudełka (lub zazwyczaj pudełko) do pracy, które podgrzewam i pochłaniam w porze obiadowej.

Chociaż robienie pudełek może wydawać się uciążliwe, to tak naprawdę jest kwestią przyzwyczajenia i wprawy. Jeśli gotujecie cokolwiek, to zrobienie pełnowartościowego pudełkowego posiłku w tym samym czasie, nie będzie dla Was najmniejszym problemem. Jak chyba każdy, nie chce poświęcać połowy dnia na przygotowanie pudełek, dlatego staram się, aby ich zawartość była zdrowa, niezbyt ciężka (syndrom śpiącej królewny zawsze włącza mi się po bardziej obfitych posiłkach, a w pracy nie mam niestety komfortu ucięcia komara - a szkoda!) i przede wszystkim szybkie w przygotowaniu. W lato zazwyczaj przygotowuję sałatki lub dania na bazie ryżu lub makaronu. Kiedy przychodzi jesień wybieram wszelkiej maści kasze - najczęściej z warzywami, ale mam również wśród swoich ulubionych przepisów specjały na słodko. :)

Pudełka, w których noszę posiłki są najprostsze z IKEI. Mam 4 sztuki - 2 zwykle; jedno typowo na sałatki i jedno to całkiem poręczny kubek na zupy (jako jedyny daje mi pewność, że zupa mi się nie wyleje nawet jeśli kubek przyjmie ekwilibrystyczną pozycję podczas nagłego hamowania).

Mimo, że w biurze nie jestem odosobniona czasem padają pytania, dlaczego robię pudełka - przecież jest tyle zdrowych cateringów, diet pudełkowych, nawet u zwykłego przysłowiowego Pana Kanapki można kupić już coś zdrowego. Jak mantrę każdego razu powtarzam:

1. zachcianki i potrzeby - dieta pudełkowa jest narzucona – a ja może nie mam dziś ochoty na jarmuż, tylko na buraka? Albo nie chce dziś sałatki z jajkiem tylko budyń jaglany? Robienie pudełek daje odpowiedź na kulinarne zachcianki - każdego dnia decyduje, na co mam ochotę i mogę sobie przygotować jakiś specjał na następny dzień. Jeśli jakieś danie/składnik mi się znudzi, to po prostu z niego na jakiś czas rezygnuję. Tym samym pudełkowe jedzenie jest nie tylko urozmaicone i nie nudzi się, lecz przed wszystkim nie jest utrapieniem/zmuszaniem się. Jednym słowem nie kojarzy mi się z przymusem/znudzeniem, dlatego łatwiej taką dietę utrzymać.

2. ecofriendly - z reguły staram się nie marnować jedzenia. W różny sposób wykorzystuje składniki, które mam w lodówce. A te nie lądują w niej przypadkowo – zakupy robię raz na tydzień z dokładną listą składników, których będę potrzebowała do przygotowania posiłków w ciągu całego tygodnia. Jeśli widzę, że coś dogorywa, to chętnie wykorzystuje to w swoim lunchowym pudle. Poza oczywistymi powodami związanymi z „nie marnowaniem” żywności, pobudza się kulinarną kreatywność - przed Tobą burak, przywiędły koperek i kawałek fety - jak to połączyć, żeby dało się zjeść? :)

3. zdrowie - próbowałam naprawdę różnych cateringów/kantyn/kanapek i prawda jest taka, że naprawdę dobrze czuję się tylko po tym co przyrządzę sama. Wiem, co wchodzi w skład moich pudełek, dzięki czemu łatwo potrafię określić, jaki składnik mi nie służy (lub wręcz odwrotnie  służy). Poza tym nie ma w nich zbędnych tłuszczy, cukru, a sól dodaję w racjonalnych ilościach. W przypadku kantyn i stołówek różnie bywa również ze świeżością - zdarzyło mi się kilka przygód po nieświeżym posiłku w takich miejscach. Zwyczajnie ten sposób odżywiania pozwala na kontrolowanie swojego jadłospisu i wyciąganie wniosków.

Każdego, kto dba o swoje zdrowie zachęcam chociaż do spróbowania takiej „diety”. Już wkrótce wrócę z kilkoma przepisami na szybkie, pożywne i zdrowe dania pudełkowe. :)

Komentarze