O chia chodzi?

Chia, czyli szałwia hiszpańska bije ostatnio rekordy popularności jako baza do zdrowych, lekkich deserów dozwolonych nawet na najbardziej restrykcyjnych dietach. 

Czemu chia wzbudza wśród dietetyków i osób prowadzących zdrowy styl życia aż tyle entuzjazmu? Powodów jest kilka.



1. Chia to bogactwo kwasów omega 3 - w porcji ok. 30 g znajduje się go aż 4915 mg. Omega 3 nie tylko chroni układ krwionośny, poprawia samopoczucie, wpływa na poziom koncentracji, lecz także istnieje coraz więcej badań naukowych potwierdzających ich antynowotworowe działanie.

2. Nasiona zawierają dużą ilość białka  (20%) i błonnika pokarmowego (25%) głównie rozpuszczalnego w wodzie.

3. Zawiera sporo przeciwutleniaczy (ligniany), które hamują proces starzenia się komórek.

4. Nie zawierają glutenu.

4. Duża zawartość wapnia.

Nasiona te były jedną z najważniejszych upraw Azteków zaraz po fasoli i kukurydzy, a przed szarłatem (o którym mowa tutaj). Nazwa pochodzi  od słowa "chian" oznaczającego w języka nahuatl "coś oleistego". O ich znaczeniu świadczy również fakt, że kapłanom i szlachcie azteckiej podatek płacony był właśnie w nasionach chia.

Chia ma bardzo podobne właściwości do niedocenianego siemienia lnianego, które ustępuje szałwii tylko w zawartości wapnia. Przy okazji jest również mniejszym obciążeniem dla naszego portfela. Ciekawe porównanie obu znajdziecie na stronie Alergia Pokarmowa.



Komentarze